ks. Zbigniew Rakiej SChr

Wikariusz Generalny Towarzystwa Chrystusowego

dla Polonii Zagranicznej

 

Raport z odwiedzin Ukrainy 2002

 

Jadąc na Ukrainę zastałem nowy podział Kościoła na Ukrainie. Wygląda on następująco:

    - diecezja kamieniecka - bp Leon Dubrawski  (nasz Kamieniec x 2)

    - diecezja odessko-krymska - bp Bronisław Bernacki (nasz Mikołajew)

    - diecezja zaporosko-charkowska - bp Stanisław Padewski (nasz Donieck)

 

 

07 maja 2002r. Godz. 10.50 wylot z Warszawy do Kijowa. O godz. 13.45 czasu lokalnego odbiera mnie ks. Włodzimierz Dziduch SChr, delegat Przełożonego Generalnego na Wschód. Przejeżdżamy przez miasto - jest ogromne. Całe stare miasto wygląda cudownie, jednak nowe osiedla bloków są ogromnie ubogie: ani śladu jakiegokolwiek kościoła czy cerkwi, pustynia w tym względzie. Obieramy kierunek na Wołoczysk, czeka nas około 450 kilometrów jazdy. Cel osiągamy pod wieczór.

    WOŁOCZYSK - nowo wybudowany kościół, bo stary w mieście to ruina. Świątynia była konsekrowana w 1995 roku, ale chrystusowcy pracują tu już od roku 1993. Do parafii należą filie: Jachnowice, Krywaczyńce, Tarnoruda i Kaniówka. Pracuje tam dwóch księży: ks. Sławomir Burakowski SChr (proboszcz) i ks. Paweł Witek SChr (wikariusz). W parafii pracują również dwie siostry benedyktynki, które mieszkają w bloku obok parafii. Pracują dla sprawy Bożej w wielkiej harmonii i bardzo owocnie.

Kapłani "wypracowali" tam przez czas swego pobytu i włożyli w istnienie tej parafii około 15 tysięcy dolarów amerykańskich. Uważają, że około 200 dolarów dofinansowania zapewniłoby im dobry byt, ale sami są już w stanie się utrzymać.

 

08 maja żegnam się ze współbraćmi w Wołoczysku i udaję się w drogę do Kamieńca Podolskiego, oddalonego o około 120 km.

    KAMIENIEC PODOLSKI - tu nasze Zgromadzenie prowadzi posługę duszpasterską w dwóch miejscach:

    1. W katedrze i parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa działa ks. Roman Twaróg SChr. Do jego ośrodka należy jeszcze filia w Słubidce Rachniwskiej i Słubidce Humeneckiej. Jesteśmy w tym ośrodku od 1989 roku. Na mszach niedzielnych gromadzi się tu około 750 ludzi. Duszpasterz ma się tu dobrze, również finansowo, nie potrzebuje pomocy z zewnątrz.

    2. W drugiej parafii działa ks. Zbigniew Kret SChr. Powstała ona z podziału tej pierwszej w  2001 roku, wtedy ks. Zbyszek został proboszczem oddzielonej części. Do nowej parafii należą filie: Pożarnica i Żywtnewo. Do wspólnoty należy ok. 1500 parafian. Plebania jest bardzo skromna, ale właśnie jest w rozbudowie, w której pomaga ks. Roman. Liturgia jest odprawiana w kościele-kaplicy przycmentarnej. Przydałby się tu jeszcze jeden ksiądz, choćby rezydent.

O godz. 11.00 spotkałem się z ks. bp. Leonem Dubrawskim. Życzliwie rozmawiał, oceniał bardzo pozytywnie nasza posługę. Obiecał nawet nowe propozycje, wspomniał o  dwóch parafiach: w Winnicy (nowa, jeszcze w stanie budowy) i w Murafie (stara parafia z tradycjami, jej proboszcz został biskupem). Obiecał jednak jeszcze wrócić do tego tematu w rozmowach. Prosiłem o podpisanie Umowy o pracę w jego diecezji, wziął ją do przeczytania i obiecał oddać tego samego dnia. Spotkaliśmy się wieczorem na odpuście, jednak nie zdążył oddać dokumentu. Poczekamy...

 

09 maja wczesnym rankiem udaję się w drogę do Mikołajewa. To spora odległość, około 700 kilometrów.

    MIKOŁAJEW to spore, 650-tysięczne miasto. W samym centrum stoi kościół św. Józefa, zbudowany w 1896 r. Przed wojną, w latach 30. zamieniono go na  „klub”. Został odzyskany przez chrystusowców w 1991 roku, a całą parafię tworzy jeszcze 6 kościołów filialnych. Pracuje tam dziś ks. Ryszard Karapuda SChr (proboszcz) i ks. Wiktor Abelmazow SChr (wikariusz). Około 300 parafian przychodzi do kościoła w niedzielę. Do 1999 roku duszpasterze mieszkali na strychu kościoła, obecnie ks. Ryszard odzyskał pomieszczenia od muzeum: piwnice (4 sale) i 7 pomieszczeń na parterze. Tam urządził wspaniale kuchnię, łazienkę, zaplecze gospodarcze i dwa pokoje do mieszkania. Czeka na odzyskanie jeszcze jednego piętra. Prace wykonano z funduszy zdobytych na zewnątrz - w Polsce i w Niemczech. Gdyby nie remonty, duszpasterze utrzymaliby się sami.

 

10 maja, po śniadaniu, wyjazd do Doniecka. Daleka znów droga, przed nami około 650 km. Ale drogi są niemal puste, więc idzie to szybko. O godz. 15.00 staję przed prawdziwym cudem w tym mieście - jedynym katolickim kościołem.

    DONIECK to milionowe miasto. Powstało zaledwie 130 lat temu, kiedy odkryto tu węgiel. To teren słynnego Donbasu. Nie było tu żadnego kościoła. Dopiero kiedy przybył chrystusowiec, ks. Jarosław Giżycki SChr (1 pażdziernika 1992r.) pojawił się widzialnie Kościół. Najpierw odprawiał Mszę św. w kaplicy, w małym domku. Obecnie pracuje tu ks. Włodzimierz Dziduch SChr (od 6 lat proboszcz) i ks. Mikołaj Pilecki SChr (wikariusz). Nie chce się wierzyć, że w takim mieście jedyny kościół katolicki powstał tylko staraniem naszych księży, szczególnie z uporem budującego dziś ks. Włodzimierza. Budowla jest imponująca, stoi przy głównej ulicy miasta (naprzeciw stoi obiekt protestancki). Kościół jest już w stanie surowym, wytynkowany w środku. Ma piękny dach. Czeka na okna i drzwi. Tylna część obiektu to bardzo piękny klasztor. Ta część wymaga tylko wyposażenia. Są okna i częściowo drzwi. Ogromny wysiłek finansowy, możliwy do podjęcia tylko przy pomocy z Niemiec: z darów różnych organizacji i ze zbiórek w naszych parafiach. W Doniecku potrzeba jeszcze około 30 tysięcy dolarów na wykończenie i bez wątpienia trzeba tym księżom pomóc.