Raport z podróży na Białoruś
- październik 2002 -
01 października - wyjazd na Białoruś na zaproszenie JE ks. bp. Władysława Blina z Witebska, który prosił, by odwiedzić Jego diecezję i wygłosić konferencję na Dniu Skupienia dla księży i sióstr. Udaliśmy się z ks. Biskupem w drogę. Tego samego dnia dotarliśmy do Pińska, by pokłonić się ks. kard. Świątkowi. Odwiedzamy też katedrę pińską, w której odprawiało się właśnie nabożeństwo różańcowe. Było na nim obecnych ok. 50 osób. Późnym wieczorem pojechaliśmy do Baranowicz na nocleg do domu sióstr zakonnych, obok pięknego kościoła, wybudowanego przez księży werbistów.
02 października - wcześnie rano wyjazd do Mińska. Tam czas na zwiedzanie miasta. W centrum pięknie prezentuje się odrestaurowana katedra. Miasto też robi dobre wrażenie. Dobrze ubrani ludzie, całkiem eleganckie sklepy. Widać dużą różnicę między „terenem” a stolicą. O godz. 13.00 miałem zaszczyt gościć na obiedzie u Nuncjusza Apostolskiego na Białorusi, biskupa Ivana Jurkovicia, z pochodzenia Słowaka. Bardzo wiele czasu poświęcił Nuncjusz na zapoznanie się z historią i misją naszego Zgromadzenia. Interesował się również naszą obecnością na Białorusi. Podzielił się swoimi spostrzeżeniami, co do przyszłości Kościoła na Białorusi. Po obiedzie wyruszyliśmy do Witebska, gdzie dotarliśmy późnym wieczorem.
03 października - wyjazd na dzień skupienia dla księży (pracuje ich tu 75) i sióstr zakonnych (jest ich tu 70; pracują na terenie diecezji w 25 domach zakonnych). Frekwencja zainteresowanych całkiem dobra, mimo ogromnych odległości, które trzeba tu pokonać, czasem nawet ponad 200 km. Po adoracji Msza św. koncelebrowana i konferencja. Po posiłku przekazanie informacji na temat życia diecezji. Późnym wieczorem wracamy do Witebska.
04 października - Ksiądz
Ekonom diecezji witebskiej pokazuje mi miasto Witebsk. Sama kuria to duże
mieszkanie w ogromnym bloku. Pod pomieszczeniami kurii mieszkanie księdza
biskupa Blina, nad kurią mieszkania dla księży pracowników kurii. Miasto liczy
ok. 400 tysięcy mieszkańców. Wielkie osiedla bloków, między nimi powstają już
małe prowizoryczne kaplice, gdzie gromadzi się na razie garstka ludzi na Mszach
świętych. Przy jednej z głównych ulic - ulicy Gagarina - dawny dom kultury,
zakupiony ze sporym placem, gdzie już odprawiane są nabożeństwa. Wreszcie piękna
katedra, gdzie akurat odprawiała się Msza św. o g. 11.00. Obecnych było ok. 30
osób (piątek). Wszystko to robi niesamowite wrażenie; miasto jest ogromne,
katolików mało, a już taka imponująca obecność Kościoła...
Wczesnym popołudniem wyjeżdżam z Witebska i udaję się do Subotnik,
do ks. Franciszka Gałdysia, który właśnie obchodzi dziś swoje imieniny.
Docieram tam na imieninową kolację.
05 października - spokojny dzień w Subotnikach. Ks. Franciszek ma dużo biegania z racji przygotowania do drugiego odpustu, który przypada 7. października - Matki Bożej Różańcowej - a jest obchodzony zawsze w I niedzielę października. Przyzwyczaja się też ks. Franciszek do jazdy nowym samochodem; 12-letnim audi 80. Odbywamy próbną jazdę do Żemosławia, gdzie robotnicy wykańczają elewację kaplicy, którą uruchomił Proboszcz w 1999 roku, a która jest oczkiem w głowie gospodarza parafii.
06 października - Dzień
Odpustu. Rano jedziemy na Mszę św. do Wasilewicz. Ks. prob. Franciszek odprawia
Mszę św., ja mówię homilię, a potem cała kaplica idzie do spowiedzi św., bo
Gospodarz zachęcił. Okazja jest dobra; w kościele-świetlicy jest około 60 osób.
Potem jedziemy do Żemosławia; tu zgodnie z oczekiwaniem ks. Proboszcza kościół
pełen ludzi: dzieci, młodzież, starsi. Nikt się nie dziwi, że się trochę
spóźniliśmy. O. Franciszek spowiada, ja sprawuję Eucharystię. Jest na pewno ok.
300 osób. Po Mszy św. życzenia: radość, kwiaty, prezenty. Wracamy do Subotnik.
Tu już przed kościołem stragany, za kościołem parking dla furmanek niemal pełen.
Ruch niebywały.
O godz. 12.00 wystawienie Najświętszego Sakramentu - kościół już pełen ludzi.
Długie kolejki przy konfesjonałach. O godz. 13.00 rozpoczynamy procesję
eucharystyczną do pięciu kaplic różańcowych. Przy każdej kaplicy cząstka
różańca. O g. 14.00 rozpoczyna się Msza święta z kazaniem odpustowym, ja jej
przewodniczę. Wokół ołtarza masa dzieci sypiących kwiaty, niosących poduszki.
Młodzież prowadzi Liturgię Słowa. Kościół ludźmi jest wręcz nabity. Ks.
Proboszcz szczęśliwy. Tym bardziej, że zaraz po Mszy św., ok. 15.30, rozpoczyna
się akademia imieninowa. Życzenia składają dzieci, młodzież, starsi. Mówią
swoimi słowami i wierszem – jak kto umie – widać w tym ogromny szacunek do
miejscowego Proboszcza. I wreszcie późno, pod wieczór, obiad. Zaraz po nim
kolejny wyjazd o. Franciszka na jeszcze jedna wioskę.
Po mnie przyjeżdża ks. Ryszard Czajka i rozpoczyna się realizacja kolejnego
zaplanowanego na dziś punktu: odwiedziny u
ks. Andrzeja Szody z okazji przypadających dziś urodzin. Dzięki Bogu
po niedawnych zajściach nie ma już śladu. Ks. Andrzej przyjmuje nas bardzo
radośnie, szczęśliwy z odwiedzin Współbraci. Ostatni nocleg w Baranowiczach u
sióstr i nad ranem powrót do Polski.
ks. Zbigniew Rakiej SChr
Wikariusz Generalny